22 września.Składzik. Godzina-nieznana.
Zobaczyłam jak okładają Matt'a. Podbiegłam tam i próbowałam ich odciągnąć, ale jeden z nich popchnął mnie na ścianę. Straciłam przytomność. Obudziłam się w szkolnym składziku. Obok siedział posiniaczony Matt. Zapytał, czy nic mi nie jest. On pyta, czy ,,nic mi nie jest''. Ja miałam pare siniaków a on posiniaczone ręce i kilka powierzchownych ranek na twarzy. Odparłam, że wszystko ok. On złapał mnie za rękę. Spojrzałam mu w oczy. Dopiero teraz zauważyłam, jakie są piękne. Przeszywający cie na wskroś błękit. Chociaż ledwo się znaliśmy, on przysunął się do mnie i mnie pocałował.. Nie namiętnie, jak Michael, ale delikatnie i nieśmiało. Kiedy skończyliśmy nasz pocałunek, 0n przytulił mnie i wyszedł. Postanowiłam zgłosić na policję, to wszystko co się działo w tej szkole przez ostatnie 3 lata.
(Koniec wpisu)
Jak zwykle - super ♥
OdpowiedzUsuń;3
Usuń